Dwudziestu pięciu uczniów Szkoły Języka i Kultury Polskiej w Wandzie odebrało wczoraj świadectwa ukończenia kursu Był uroczysty obiad w Club Social, pokaz zdjęć i filmów nakręconych podczas lekcji języka polskiego i dodatkow...
Galeria: Karolina Marcinkowska
FEIRA DO LIVRO NA SOCIEDADE POLÔNIA
A literatura polonesa: os ganhadores de premio Nobel e alguns escitores contemporâneos
Szacunki dotyczące Polaków w Brazylii mówią, że obecnie mieszka tam od 800 tys. do 1,5 mln osób polskiego pochodzenia. Pierwsze zorganizowane grupy pojawiły się w 1869 r. w stanach Santa Catarina i Parana, zaś od roku 1875 w stanie Rio Grande do Sul. W 1890 r. rozpoczęła się „gorączka brazylijska”. Do 1914 r. spod zaborów przybyły do Brazylii ponad 104 tys. Polaków, ale bez polskich dokumentów. Emigranci od samego początku zakładali polskie osady, jak Nova Dantzig, gdzie organizowali się w lokalne społeczności, tworzyli szkoły i budowali kościoły.
RELACJA Z PIERWSZYCH DNI POBYTU
Po długiej i, co tu ukrywać, męczącej podróży (2 przesiadki: we Frankfurcie i w Sao Paulo) samolotem, wreszcie doleciałyśmy do celu naszej podróży, Porto Alegre. Z lotniska odebrał nas pan Andrzej Hamerski, v-ce prezes BRASPOLu (organizacja polonijna, z którą będziemy współpracować podczas naszego pobytu) na stan Rio Grande do Sul (czyli stan, gdzie będziemy działać, jest to najbardziej wysunięty na południe stan Brazylii). Pojechałyśmy do jego domu w Nova Prata (ok. 190 kilometrów od Porto Alegre), gdzie miałyśmy spędzić kilka pierwszych dni naszego pobytu w Brazylii.
Już nasza podróż z lotniska do Nova Prata obfitowała w wiele atrakcji. Na obiad zatrzymałyśmy się w restauracji typu „churrascaria”. Nazywają się tak lokale, w których serwuje się „churrasco”, czyli różnego rodzaju mięso pieczone na grillu. Posiłek wyglądał tak, że co chwila podchodzili do nas kelnerzy z nadzianymi na rożen kawałkami mięsa, z których odkrawali mniejsze kawałki i nakładali nam je na talerz.
Pochód ten wcale nie zmniejszał się w miarę trwania posiłku (wręcz przeciwnie, miałam wrażenie, że im więcej jem, tym częściej kelnerzy do nas podchodzą i tym więcej chcą nam nakładać). Oczywiście, wszystko było bardzo dobre, więc objadłyśmy się niesamowicie.
Na kolejny przystanek zatrzymałyśmy się niedaleko miejscowości Bento Goncalves, gdzie obejrzałyśmy uroczy hotelik o swojsko brzmiącej nazwie „Zamek”. Jego dyrektorem jest Mauro Cesar Noskowski – Brazylijczyk polskiego pochodzenia. Ogromne wrażenie zrobił na nas styl, w jakim urządzony jest hotel i poszczególne jego pokoje. Pokoje bowiem (jest ich kilkanaście) otrzymały imiona o...